Postanowiłam się Wydziarać. A nie (jak uprzejmie zasugerował słownik) Wydzierać:) Wydzieram się wystarczająco. I głośno i często. Najczęściej na mojego Mężczyznę - człowiek ów niereformowalny, zazwyczaj doprowadza mnie do szału spóźniactwem i tłumaczeniem w stylu: "Kotek...Zaspałem...":D Ale porzućmy swawolne dygresje! Otóż wydziaram sobie Kota, narysowanego przez szanownego pana Eschera - czlowieka niezwykle utalentowanego w dziedzinie doprowadzania ludzkiego umysłu do stanu zbliżonego szaleństwu. Właściwie "obłęd" to lepsze słowo. Subtelne sztuczki pana Eshera, polegają na rysowaniu ludzi chodzących po suficie i przekonywaniu odbiorcy, że tak właśnie powinno być. White cat jest zdecydowanie mniej szokujący, jednak jest perfekcyjnie... KOCI. Kotowatość wręcz z niego kipi, widać ją w każdym włosie i wąsie. Dlatego właśnie, jako miłośniczka kotów, mam zamiar oznakować się jego wizerunkiem. Moja droga Matka Rodzicielka zobowiązała się do wprowadzeniu kilku zmian w postaci ogona, który zostanie dodany, oraz czarnego tła, które zostanie usunięte:D I tak uzyskamy Tatuaż Idealny. Tak!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz