piątek, 9 lipca 2010

Tatuaże, ach tatuaże...na na na:)

Postanowiłam się Wydziarać. A nie (jak uprzejmie zasugerował słownik) Wydzierać:) Wydzieram się wystarczająco. I głośno i często. Najczęściej na mojego Mężczyznę - człowiek ów niereformowalny, zazwyczaj doprowadza mnie do szału spóźniactwem i tłumaczeniem w stylu: "Kotek...Zaspałem...":D Ale porzućmy swawolne dygresje! Otóż wydziaram sobie Kota, narysowanego przez szanownego pana Eschera - czlowieka niezwykle utalentowanego w dziedzinie doprowadzania ludzkiego umysłu do stanu zbliżonego szaleństwu. Właściwie "obłęd" to lepsze słowo. Subtelne sztuczki pana Eshera, polegają na rysowaniu ludzi chodzących po suficie i przekonywaniu odbiorcy, że tak właśnie powinno być. White cat jest zdecydowanie mniej szokujący, jednak jest perfekcyjnie... KOCI. Kotowatość wręcz z niego kipi, widać ją w każdym włosie i wąsie. Dlatego właśnie, jako miłośniczka kotów, mam zamiar oznakować się jego wizerunkiem. Moja droga Matka Rodzicielka zobowiązała się do wprowadzeniu kilku zmian w postaci ogona, który zostanie dodany, oraz czarnego tła, które zostanie usunięte:D I tak uzyskamy Tatuaż Idealny. Tak!

Hmmm...

Czas wyruszyć w Nieznane:) Będzie to trudne bowiem Nieznane z definicji jest... Nieznane:)) Lub używając pojęć zblizonych można je opisać nastepująco: Zaskakujące, Niezidentyfikowane, Obce, Anonimowe. I chyba najlepsze określenie... Przerażające! Ale to nic, gdyż owo Nieznane jest Życiem Dorosłym, Samodzielnym I Odpowiedzialnym. Czyli nic trudnego:) Otóż zdawszy Maturę okazuje się, że wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi powinnam zostać anglistką lub polonistką, a nie, jak do tej pory sądziłam, Weterynarzem:D Zarządy uczelni we Wrocławiu i Warszawie podzielają ten pogląd :DDD Trudno - mimo iż ten rok nie był zbyt obfitujący w dobre wieści dot. mojej najbliższej przyszłości, jednak mówi się trudno i płynie się dalej:)) Zdążyłam się z ową myślą oswoić:)) Teraz należy skoncentrować się na nauce aby w przyszłym roku udowodnić światu, że mając 99% z angielskiego, można podobny wynik otrzymać z biologii i chemii.

piątek, 1 maja 2009

I znowu Dzieci!

W internecie natknęłam się na następujący kawał ;
"Przedszkolanka przechadzała się po sali obserwując rysujące dzieci. Od czasu do czasu zaglądała, jak idzie praca. Podeszła do dziewczynki, która w skupieniu coś rysowała. Przedszkolanka spytała ją, co rysuje.
Dziecko odpowiedziało:
- Rysuję Boga.
Zaskoczona nauczycielka po chwili odpowiedziała:
- Ale przecież nikt nie wie, jak Bóg wygląda.
Nie przerywając rysowania dziewczynka odpowiedziała:
- Za chwilę będą wiedzieli."

czwartek, 30 kwietnia 2009

Hmmm...

Wczoraj na religii zastanawialiśmy się nad zjawiskiem czczenia księży przez starsze pokolenie. Z tej okazji nasz Ksiądz Katecheta opowiedział nam historyjkę :
...wiejska parafia. Proboszcz sam jeden na cały kościół. Cóż począć? Należy wybrać spośród parafian dwóch szafarzy, dzięki którym czas rozdawania komunii znacznie się skróci. Panowie z ochotą przystają na tą propozycję. Tak więc szafarze wybrani, wszystko ładnie, pięknie. Kolejnego dnia do biura Proboszcza przybywa kilka zacnych Starszych Pań. Panie owe, wzburzone pomysłem Proboszcza, składają protest;
- My nie będziemy przyjmować komunii od tych Panów! - oświadczają stanowczo.
- Ale dlaczego moje Panie? - pyta zaskoczony Proboszcz.
- Bo oni rano do chlewa, potem do obory, wieczorem z żonami...wie Proboszcz co oni robią tymi rękoma? - burzą się owe zacne kobiety.
Proboszcz chwilę milczy, po minucie mówi;
- A Drogie Panie to myślą, że jak wasz ksiądz sika?

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Dzieci...

Dzieci to takie dziwne, skomplikowane stwory. Na pierwszy rzut oka takie ciche, niepozorne. Ale nawet nie wiemy co się roi w ich umysłach!
Zazwyczaj lubię siedzieć i patrzeć na bawiące się szkraby. Niestety, należy wtedy w jakikolwiek możliwy sposób wyłączyć słuch. Wysłuchanie, co takie Dziecko ma do powiedzenia na pewne tematy powoduje, że natychmiast chcę się znaleźć się z jak najdalej od rzeczonego Dziecka. Oczywiście Dzieci wygłaszają swe, jakże przemyślane refleksje upewniwszy się uprzednio czy nikt z dorosłych (czyt. Rodziców) nie słucha. Mogą wtedy swobodnie wygłaszać swoje opinie. Czasem zdarza się, że Dziecko wygłosi Myśl przy dorosłych - czasem wywołując atak zażenowanego chichotu bądź wybuch szczerego, niepohamowanego śmiechu. Niekiedy Myśl jest rozbrajająco szczera. Dziś na ten przykład, wracając z autobusu, szłam kilka kroków za Opiekunką i 5-latką :
- A jakie masz koleżanki? - zapytała Opiekunka
- Ewcię i Kasię - odparło Dziecko
- A dlaczego je lubisz?
- Bo mają piaskownicę.
Gdyby nie ciężki plecak, który zmienił mój środek ciężkości, utrzymując mnie w pionie, padłabym na twarz zanosząc się śmiechem.

wtorek, 7 kwietnia 2009

I o czym by tu....

W sumie to o niczym ;) Chcę rozpocząć od czegoś ciekawego :D Ale na razie nic takiego do głowy mi nie przychodzi :D Jedyne co mnie aktualnie interesuje to to, że od prawie godziny szarpię się z komputerem, usiłując wstawić na bloga licznik odwiedzin xD Czy mój bój z tą nędzną maszyną(nawet nie czujesz jak sobie rymujesz ;)) zostanie zwieńczony sukcesem dowiem się jutro - przysypiam na siedząco i zdaje mi się, ze dostałam lekkiego wytrzeszczu :D:D:D

Pierwszy

Podobno pierwszy raz jest zawsze najtrudniejszy... Dlatego uznam tego posta za PIERWSZY RAZ i mam z głowy - mogę swobodnie pisać kolejne :D